(22) SPRE, czyli NIGHTMARE!

(Brighton)

Już pierwszego dnia uczestnicy kursu metodycznego usłyszeli radosną nowinę: Na zakończenie zajęć musimy zaprezentować SPRE, czyli własny projekt… publicznie… na forum…. z oprawą graficzną… własnoręczną…!

Czym jest SPRE? Czymś, co spędzało sen z powiek uczestnikom kursu metodycznego w Brighton. Czyli bardzo osobistym projektem ilustrującym nasz problem edukacyjny w rodzimej szkole oraz możliwe jego rozwiązania wraz z oceną efektów.

SPRE: Situation-Puzzle-Response-Evaluation

S-przedstawienie kontekstu, czyli opowiedzenie o naszej szkole (to było OK, o naszej szkole mogę opowiadać godzinami…)

P- problem, który pragniemy rozwiązać (to już mniej OK, bo jak tu się przyznać do własnych problemów, w dodatku publicznie?!)

R- nasza reakcja i działania (tutaj należało błysnąć intelektem, kreatywnością i oryginalnością, a błyskanie intelektem pod presją nie zawsze mi wychodzi…)

E- ocena efektów i refleksja, czy to miało sens (z założenia musiało to mieć sens, więc należało wspomniany sens wyeksponować).

Oczekiwano, że wykażemy się kreatywnością, zdolnościami plastycznymi oraz umiejętnością jasnego i klarownego przekazu! W obcym języku, który, choć znany, jednak nie do końca tak giętki, by powiedział wszystko, co pomyśli głowa…

Sęk w tym, że głowa nie zawsze chciała myśleć i współpracować z resztą ciała. Środek lata, przepiękna pogoda, tyle do zobaczenia i zwiedzenia, a my musimy przegrzewać nasze mózgi, zamiast pójść na plażę i podrażnić mewy-ludojady…

Będąc w grupie z przesympatyczną lady Di, korzystałam z okazji wspólnej pracy, bowiem nic mnie tak nie motywuje, jak życzliwe słowa wsparcia, zwłaszcza z tak arystokratycznych ust płynące!

Dzień prezentacji SPRE był gorący. Dosłownie i w przenośni. Praca nad prezentacją projektów pochłonęła nas do tego stopnia, że nawet podłoga była zajęta! Stres, napięcie, trema, gorączkowe porządkowanie sali na przyjęcie gości z innych grup metodycznych i ostatnie poprawki tworów naszej wyobraźni – tak wyglądały ostatnie minuty przed rozpoczęciem prezentacji.

I w końcu nastała godzina zero! Uczestnicy wszystkich grup metodycznych oglądali projekty współtowarzyszy niedoli, porozkładanie i porozwieszane w każdym możliwym miejscu, a następnie odpowiadali na dociekliwe pytania, starając się zachować ową wspomnianą giętkość języka… Monika, jak widać, wypadła wzorowo pod każdym względem!

Asia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s