(25) Korona Królów i inne osobliwości…

W południowej Anglii, w niezbyt dużej odległości od Brighton, znajduje się niezwykle urokliwe miasteczko o nazwie Arundel. Nad miasteczkiem wznosi się imponująca bryła Zamku, który liczy sobie niemal tysiąc lat. Już od pierwszego spojrzenia uroda zamku nas oszołomiła.

Wewnątrz zamku doświadczyliśmy wiele…. 

Lew rozpłaszczony na podłodze, szczerzący zęby do odwiedzających i wywołujący mieszane uczucia, coś jakby żal i gniew zarazem….

Sanie, które nigdy nie zostały użyte z powodu braku śniegu w tej części Anglii…

A w szacownej bibliotece szacownych arystokratów czaiły się takie oto elementy dekoracyjne mebli…

W komnacie, gdzie dawno temu gościła królowa Wiktoria, mogliśmy zobaczyć łoże monarchini. Niezwykle krótkie, gdyż była osobą niewielkiego wzrostu, ale przede wszystkim wybitnie twarde.  W sam raz dla pacjenta z rwą kulszową albo zwyrodnieniem kręgosłupa.  Może królowa cierpiała na takie dolegliwości, gdyż jej ulubioną kwestą były słowa: „Nie bawi nas to!” („We are not amused!”).       

W ogrodach cudownego zamku Arundel działy się czary… Drzewa (chyba pod wpływem Druidów) przybierały niesamowite kształty…

ale Ewa okazała się nieustraszona i pokonała liściaste potwory…

a kiedy wydobyła się z macek i korzeni upiornych drzew, ujrzała widok bardzo nieangielski… raczej karaibski…

 

Zazdrośni o doznania Ewy, zagłębiliśmy się w ogród zamkowy podziwiając bujną roślinność,

 

a nawet kosztując różnych roślinek w nadziei, że to na przykład mięta i tymianek, a nie barszcz Sosnowskiego. Zatrzymując się przy jednej z roślin, Magda z pełnym przekonaniem stwierdziła, że zielone coś to jest anyż  i koniecznie należy go spróbować, więc w zakamarkach ogrodu warzywnego nastąpiła ukradkowa degustacja zieleniny. Żując  zielone pędy obiecałam sobie, że doszkolę się w kwestii ziół i w przyszłości będę pewna, co wkładam do ust…

Barszcz Sosnowskiego to jednak nie był, wszyscy przeżyliśmy, a Grzegorz z wrodzonym wdziękiem pozował do sesji zdjęciowej.

Uwieńczeniem tego dnia okazała się jednak Korona Królów! W ogrodach zamkowych natknęliśmy się na mały pawilonik, w którym objawiło się nam coś niepojętego… Korona królewska wirująca na strumieniu wody (jakaś cudowna technologia), w tle dekoracyjne muszelki, a całość porażająca estetycznie niczym rodzimy serial w rodzimej telewizji.

Kto był autorem tej instalacji, nie wiemy. Może to dobrze, czasem niewiedza jest bezcenna…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s